1,5 kg w dol samym ruchem i ograniczeniem slodyczy? W takim razie na
prawde naleza sie oklaski:))
Bo ja z domu wróciłam.
Dokładnie chodzi o to, że jak jadę do domu, to tyję błyskawicznie na domowym
wikcie (koltlety, ciasta, ogólna dostępność do słodyczy itd.) A gdy wracam
na studia nie mam pieniędzy i momentalnie chudnę. Nie chodzi o to, że głodzę
się, ale jem mniej, bo mniej mam w lodówce. I ciast nie piekę.
Poza tym w domu leżę przed TV (ferie miałam), a w Kraku zasuwam z jednego
budynku UJ do drugiego. Samochodu nie mam. Poza tym uprawiam empeking, czyli
biegi sprintem z autobusu do tramwaju itd. Stąd mój bilans jest ujemny i
szybko chudnę.
Samo schudnięcie 4mi nie jest tak dużym problemem. Problemem jest natomiast
utrzymanie wagi po powrocie pod dach mamusi i tatusia. Stąd się wzięło moje
zainteresowanie MM. Muszę znaleźć metodę dzięki której NIE BĘDĘ JADŁA
SŁODYCZY, bo nie będę ich po prostu lubiła. Hafsa twierdzi, że teraz nie
lubi, więc biorę z niej przykład.
Mam nadzieję, że nie dość, że zrzuce te dodatkowe 4 kg, to zmienie na zawsze
mój sposób odżywiania, tak żeby domowe ciasto mamusińskie mnie nie kusiło.
Jeżeli doczytałeś do końca to zaciski na szyję :-)))
Olik