o agencji i prawie pierwokupu.
Jest sobie Pan Iksiński, chce kupić upatrzoną działkę.
Okazuje się, że właścicielem działki jest PKP. Dogadują
się na cenę, ustalają warunki transakcji. PKP działki nie
chce, Pan Iksiński płaci świetną cenę, żaden przekręt.
Pojawia się mały problem - zgodnie z przepisami prawo
pierwokupu ma Skarb Państwa. Ale wszyscy uspokajają Pana
Iksińsiego, bo najstarsi górale nie pamiętają, żeby Skarb
Państwa skorzystał ze swojego prawa. Potwierdza to dyrektor
okręgu PKP, odpowiednie komóri zajmujące się w PKP
nieruchomościami, notariusze, prawnicy. Jednym słowem: wszyscy.
No ale w razie-gdyby-skorzystał, to przecież nie ma strachu,
bo PKP odda zaliczkę.
Dochodzi do umowy (warunkowej, pod warunkiem że Skarb Państwa
nie zechce skorzystać z prawa pierwokupu), pan Iksiński wpłaca
zaliczkę (70.000 zł) i wszyscy umawiają się za dwa tygodnie, na
umowę ostateczną.
No i wyskakuje niespodzianka: Skarb postanawia skorzystać ze
swojego przywileju. Trudno, żal straconego czasu i energii.
Ale PKP nie chce oddać zaliczki, bo nie ma z czego. Pan Iksiński
najpierw próbuje grzecznie, ale w końcu po zwrot swojej zaliczki
idzie do sądu. I tu dopiero poznaje całą prawdę. Owszem, odzyska
swoją należność od PKP. Tyle, że przed nim są jeszcze inni
dłużnicy, np. ZUS, Urząd Skarbowy, kopalnie, Rejony Energetyczne
i wszyscy inni, którym PKP od lat nie płaci nalezności...
Sytuacja autentyczna, tak ku przestrodze.
pozdrawiam serdecznie
Andrzej Garapich