węglowodanów na ciśnienie tętnicze. Otóż tytułem wstępu, przez rok pracy
nad sobą, m.in. diety niskowęglowodanowej udało mi się zejść ze
średniego dobowego 143/78 na 123/70 czyli osiągnąłem swój cel bez prochów.
W trakcie kuracji zacząłem dużo biegać na tyle, że mnie to wciągnęło i
obecnie po raz trzeci szykuję się do oficjalnych zawodów, gdzie liczy
się nie zdrowie tylko wynik.
W związku z tym na dwa dni przed zawodami faszeruję się wyłącznie
węglowodanami o wysokim IG aby odbudować maksymalnie zapas glikogenu -
dziś jadłem przeciętny węglowodanowy syf, którym się kiedyś karmiłem,
tj. białe bułeczki, serek słodzony, pizza, frytki, ciastka (nie ukrywam,
że smaczne to świństwo). Skutek uboczny: ciśnienie 150/75 zarówno teraz,
jak i przed poprzednimi zawodami, lekki ból głowy. Oczywiście jest też
pozytywny skutek , tj. po prostu dostaję niezłego kopa i biegam po
prostu szybciej, jednak nie sądzę, by dobrze to wpływało na zdrowie.
Niniejsze spostrzeżenie kieruję do osób walczących z nadciśnieniem -
jeżeli ktoś mi nie wierzy to niech sam spróbuje diety
niskowęglowodanowej - jest w czym wybierać (atkins, montignac,
kwaśniewski) - moim zdaniem naprawdę warto a niedowiarkom, do których
sam się kiedyś zaliczałem, po prostu radzę spróbować.
Pozdrawiam
PS zdaję sobie sprawę, że moje wnioski mogą być błędne, tj. wyższe
ciśnienie wynika ze stresu przed zabiegami, ciśnienie mi się obniżyło
nie w wyniku diety tylko zwiększenia aktywności fizycznej lub innych
czynników; nie jestem ani naukowcem, który coś bada albo ideologiem,
który chce do czegoś przekonać - po prostu osobom walczącym z
nadciśnieniem proponuję spróbować obniżyć spożycie węglowodanów (w moim
przypadku ok. 100g/dobę o niskim IG) i zaobserwować wyniki, może się
uda, czego życzę zarówno chorym jak i zdrowym płacącym ZUS;)